Już 12 lutego 2026 r. “polski WIBOR” doczeka się wyroku w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Orzeczenie to może być przełomowe dla całego sektora bankowego, ale przede wszystkim dla setek tysięcy konsumentów – kredytobiorców w Polsce.
Sprawa C‑471/24, która trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniami prejudycjalnymi Sądu Okręgowego w Częstochowie, dotyczy „zwykłego” kredytu hipotecznego w złotówkach oprocentowanego według formuły: WIBOR 6M + stała marża banku.
2. Pierwszy blok pytań: czy klauzule WIBOR w ogóle podlegają kontroli abuzywności?
Kluczowe zagadnienie dotyczy art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13 – z kontroli wyłączone są postanowienia, które odzwierciedlają obowiązujące przepisy prawa krajowego. Banki twierdzą, że konstrukcja zmiennego oprocentowania opartego na referencyjnym wskaźniku jest w istocie „odwzorowaniem” modelu przewidzianego w polskich regulacjach oraz w rozporządzeniu unijnym, więc nie można jej badać pod kątem abuzywności.
Sąd Okręgowy w Częstochowie, który zadał pytania prejudycjalne do TSUE, argumentuje jednak, że żaden przepis nie nakazuje stosowania konkretnej formuły WIBOR 6M + określona marża, nie definiuje też treści samej klauzuli tak, jak pojawia się ona w umowie – to raczej standard bankowy i konstrukcja wypracowana w praktyce niż literalne odzwierciedlenie ustawy. Stąd pytanie do TSUE: czy w takiej sytuacji postanowienia dotyczące oprocentowania nadal podlegają kontroli jako potencjalnie nieuczciwe warunki w rozumieniu dyrektywy 93/13.
3. Drugi blok pytań: wymóg „jasnego i zrozumiałego” sformułowania
Jeśli TSUE uzna, że klauzule WIBOR mogą podlegać kontroli, na pierwszy plan wysuwa się art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 – warunek, aby postanowienia określające główny przedmiot umowy były sformułowane w sposób „jasny i zrozumiały”. To wymóg nie tylko językowy, ale też funkcjonalny: konsument powinien móc zrozumieć ekonomiczne konsekwencje danego mechanizmu.
Sąd krajowy wskazuje, że w praktyce kredytobiorca otrzymuje lakoniczną informację o tym, że oprocentowanie jest zmienne i oparte na WIBOR, ale nie dostaje przejrzystego wyjaśnienia. TSUE ma więc odpowiedzieć, czy tak skonstruowane klauzule spełniają wymóg transparentności, czy też brak rzetelnego przedstawienia ryzyka zmiennej stopy i natury WIBOR prowadzi do ich nieuczciwego charakteru.
4. Trzeci blok pytań: co zrobić z umową, jeśli WIBOR jest nieuczciwy?
Najbardziej praktycznym skutkiem potencjalnego stwierdzenia abuzywności jest los samej umowy kredytowej. Sąd pyta TSUE, jak stosować standardowe mechanizmy „sanacji” umów znane z orzecznictwa dotyczącego kredytów frankowych, gdy problem dotyczy nie waloryzacji walutowej, ale wskaźnika referencyjnego.
W szczególności chodzi o odpowiedź na pytania:
-
Czy po usunięciu klauzuli WIBOR umowa może dalej obowiązywać z oprocentowaniem opartym wyłącznie na marży banku (co w praktyce znacząco obniżyłoby raty), ale też zmieniłoby w ogóle strukturę kredytu ze zmiennym oprocentowaniem na oprocentowanie stałe?
-
Czy sąd krajowy może w miejsce WIBOR „wstawić” inny wskaźnik lub stopę (np. stopę referencyjną NBP) na podstawie przepisów dyspozytywnych albo zasad krajowego prawa cywilnego?
-
Czy – jeśli nie da się utrzymać umowy w mocy bez ingerencji w jej istotę – należy przyjąć jej nieważność, z konsekwencjami typowymi dla rozliczeń po unieważnieniu kredytu?
Odpowiedzi TSUE pomogą zadecydować w przyszłości, czy ewentualne stwierdzenie abuzywności WIBOR będzie prowadziło „tylko” do przekształcenia oprocentowania (np. pozostawienia samej marży), czy też otworzy drogę do unieważniania całych umów podobnie jak w sprawach frankowych.
5. Dlaczego ten wyrok będzie przełomowy dla kredytów złotowych?
Wyrok w sprawie C‑471/24 będzie pierwszym tak szerokim „testem” polskich klauzul WIBOR przed TSUE. Po serii wyroków dotyczących kredytów frankowych Trybunał zbudował standard ochrony konsumenta oparty na wysokich wymaganiach co do przejrzystości ryzyka i nieprzenoszeniu ciężaru niepewności na słabszą stronę umowy, jaką jest kredytobiorca. Teraz te zasady mogą zostać przeniesione na kredyty złotowe – na to liczymy.
Dla kredytobiorców oznacza to potencjalne otwarcie nowych ścieżek dochodzenia roszczeń przed sądami – od żądania „odwiborowania” kredytu (pozostawienia samej marży) po unieważnienie umowy. Dla banków – ryzyko systemowe podobne do tego, które znamy z franków: masowe pozwy, konieczność tworzenia rezerw, presja na zmianę konstrukcji nowych umów i większą transparentność informacji o ryzyku stopy procentowej.
